Image Alt
Blog
Od Podróży Życia Do Życia W Podróży - Skandynawskie Podróże zdjęcie nr 1

Od podróży życia do życia w podróży

Z raportu GfK Polonia przygotowanego w 2016 roku dla Radia ZET wynika, że najwięcej, bo aż 50% Polaków marzy o podróżach. Historie wielu obieżyświatów udowadniają, że często wystarczy wyruszyć w pierwszą wędrówkę, a potem jest już z górki. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej – pisał Ryszard Kapuściński.

Do Norwegii zbierać na marzenia

Historia Marty i Łukasza, autorów bloga „Przygód kilka Helenki i Wilka” (przygodkilka.pl) jest przykładem na to, jak istotny może okazać się niepozorny zbieg okoliczności.

– Los chciał, że przyszło mi wynajmować pokój w tzw. mieszkaniu studenckim, bez pralki. Prałam więc i  wyżymałam ręcznie, a że mój tryb życia był w tamtym czasie dość intensywny, to i prania było sporo… Zmęczona praniem postanowiłam, znaleźć pralkę.

Szczęścia szukałam na portalu gumtree. Ale tak jak prania, tak i szukania w pewnym momencie miałam dość. Z ciekawości kliknęłam sobie w dział podróże… Pierwsze ogłoszenie, które tam było, zmieniło całkowicie dalsze moje życie – wspomina Marta na blogu. Ogłoszenie zamieścił Łukasz. Planował wakacyjną wyprawę, ale brakowało mu kompana. Tytuł „Autostopem byle dalej” rozbudził wyobraźnię Marty.

Przed wyjazdem umówili się jedynie dwa razy na pół godziny, żeby ustalić cel podróży. Padło na Grecję. Podczas dwutygodniowego wyjazdu okazało się, że poza ciekawością świata mają także podobne poglądy i poczucie humoru. Po powrocie do kraju zaczęli się spotykać i spędzać ze sobą coraz więcej czasu. Wspólne spacery, wycieczki rowerowe i krótkie wypady za granicę szybko przestały wystarczać. Zrodził się pomysł na podróż dookoła świata… Początkowo ukrywali się ze swoim planem przed bliskimi i przełożonymi, ale kiedy w marcu 2013 roku oboje złożyli wypowiedzenia, stało się jasne, że nie żartują. Nie zamierzali jednak podróżować bez pieniędzy.

Pierwszy etap planu zakładał wyjazd do pracy do Norwegii i uzbieranie odpowiedniej kwoty. Spakowali samochód i wyruszyli za marzeniami. Praktycznie w ciemno. Mimo dziesiątek wysłanych CV jedynym punktem zaczepienia było zaproszenie Marty na rozmowę do fabryki karmy dla ryb. Rozmowa, choć poszła dobrze, pracy nie zapewniła. Szukali dalej. Po epizodzie przy malowaniu domów i krótkim okresie mieszkania w samochodzie, znaleźli domek na wynajem i pracę w fabryce przy linii produkcyjnej łososia. Przenoszenie, pakowanie, wkładanie do maszyn, sprzątanie, filetowanie, wyciąganie ości, itd. 10 miesięcy i setki ton ryb później wrócili do Polski, powiedzieli sobie sakramentalne „tak” i 4 listopada 2014 roku rozpoczęli podróż dookoła świata.

Co było dalej? 770 dni w trasie, ponad 130 000 kilometrów, w tym 50 000 km autostopem, 8000 km na piechotę, 5000 km jachtostopem na drodze z Filipin do Australii i 3000 km rowerem po zachodnim wybrzeżu USA. 9 stycznia 2017 roku, w krakowskim lokalu „Pinakoteka”, zadebiutowali w roli „opowiadaczy”, przybliżając ludziom 2 lata swoich przygód. Wszyscy, którzy nie mieli okazji uczestniczyć w wydarzeniu, mogą prześledzić ich podróż na blogu lub facebookowym profilu (facebook.com/Przygodkilka). Relacje Marty i Łukasza dowodzą, że świat stoi otworem dla wszystkich spragnionych odkrywania.

Cyfrowi nomadzi

Skąd brać urlopy i pieniądze na podróże? – z pewnością wiele osób, które chciałyby wyruszyć w świat, zadaje sobie takie pytanie. Odpowiedź może przynieść historia Justyny Fabijańczyk, autorki bloga cyfrowinomadzi.pl. Co prawda, nie znalazła cudownej metody na to jak nie pracować, ale robi to zdalnie z różnych miejsc na ziemi w elastycznych godzinach.

Taki tryb życia podpatrzyła u byłego partnera, który prowadził szkołę językową online i podróżował. W 2012 razem wyjechali do Indii i stamtąd zarabiali na życie. Bardzo przeżyła rozstanie. – Nie układało mi się w pracy, ale bałam się z  niej odejść. W końcu zostałam zwolniona, i to był jeden z momentów zwrotnych w moim życiu – wspomina w rozmowie z portalem rozterkistartuperki.pl. Justyna zaczęła szukać rozwiązania, które pozwoliłoby jej pracować, niezależnie od miejsca, w którym się znajdzie. Założyła agencję copywritingową online i przez kolejne dwa lata wciąż żyła w Polsce, starając się pozyskać klientów i stałe zlecenie. W końcu stwierdziła, że jest gotowa i razem z obecnym partnerem podjęła decyzję o wyjeździe z kraju. Na początku trafili na Wysypy Kanaryjskie, a potem przenieśli się do Meksyku. Tam stwierdzili, że chcieliby zwiedzić Amerykę Południową. Aby zrealizować plan, polecieli do Stanów i kupili samochód – wymarzoną Toyotę Land Cruiser. Następnie zjeździli Meksyk, gdzie po drodze adoptowali ze schroniska rottweilera Django, a następnie ruszyli na południe. W trakcie tej przygody przez 7 miesięcy mieszkali w samochodzie, codziennie budząc się w nowym miejscu. – Po prostu korzystamy z tego, co oferuje nam rzeczywistość – możemy mieszkać i pracować wszędzie tam, gdzie jest Internet. Dlaczego więc nie na jakiejś tropikalnej wyspie, w domu nad brzegiem oceanu? Oboje jesteśmy specjalistami w jakiejś dziedzinie, a taki styl życia, przy odrobinie wysiłku i planowania, dla większości specjalistów, którzy mogą przenieść swoją pracę do internetu, jest dziś dostępny – opowiada Justyna w wywiadzie dla rozterkistartuperki.pl.

Start w pojedynkę, meta we dwoje

Jeśli ma się wystarczająco odwagi i chęci, w podróż można wyruszyć samemu. Karolina Jabłońska ze Szczecina, pracowała w lokalnej firmie eventowej, kiedy podjęła decyzję o zmianie dotychczasowego życia. Poszukując możliwości wyjazdu zagranicę, natknęła się na informację o pracy w Monako jako pomoc i obsługa na statkach. Długo się nie zastanawiając, przeszła w Polsce niezbędne kursy wymagane przez konwencję STCW, odłożyła pieniądze na bilet do Mediolanu i w ciemno poleciała szukać swojego miejsca.

Z Mediolanu do Monako Karolina dostała się autostopem. Szybko znalazła pracę i spędziła w niej pół roku. Fakt, że z powodzeniem odnalazła się w nowych okolicznościach, pobudził apetyt na więcej. Na chwilę wróciła do Polski, by zaraz wylecieć do Miami. Tam także pracowała na statkach. Po kolejnym półroczu znalazła się na Malcie, gdzie poznała Petera z RPA. Połączyła ich miłość do podróżowania. Wspólnie odwiedzili rodzinny kraj Petera, a potem pojechali na afrykańskie safari. Na dalsze poszukiwania przygód, podobnie jak Justyna i Bartek z blogu cyfrowinomadzi.pl, udali się do Ameryki Południowej. Zaczęło się od karnawału w Brazylii. Potem przemierzyli Patagonię, zahaczając m.in. o Villarricę – najaktywniejszy wulkan Chile. Następnie przyszła pora na Boliwię, Peru i Kolumbię. Swoją podróż relacjonowali na facebookowym profilu „Crazy as it is” (facebook.com/crazyasitis). W końcu Karolina wróciła do Kalifornii, ale tym razem już nie sama. Podróżując, poznała nie tylko obyczaje innych kultur, ale także miłość swojego życia. – Nie żałuję ani jednej chwili, odkąd podjęłam decyzję o wyruszeniu w świat. Jeśli zdobędziesz się na odwagę i zrobisz pierwszy krok, w jakiś magiczny sposób los sprawia, że wszystko zaczyna się układać – zapewnia Karolina.

Od Podróży Życia Do Życia W Podróży - Skandynawskie Podróże zdjęcie nr 2
Od malowania domów do linii produkcyjnej łososia – dla Łukasza i Marty każda praca była dobra, by zebrać pieniądze na podróż dookoła świata.
Od Podróży Życia Do Życia W Podróży - Skandynawskie Podróże zdjęcie nr 3
Ponad 130 000 km, w tym 50 000 km autostopem, 8000 km na piechotę, 5000 km jachtostopem na drodze z Filipin do Australii i 3000 km rowerem po zachodnim wybrzeżu USA.
Od Podróży Życia Do Życia W Podróży - Skandynawskie Podróże zdjęcie nr 4
Ponad 130 000 km, w tym 50 000 km autostopem, 8000 km na piechotę, 5000 km jachtostopem na drodze z Filipin do Australii i 3000 km rowerem po zachodnim wybrzeżu USA.
Od Podróży Życia Do Życia W Podróży - Skandynawskie Podróże zdjęcie nr 5
Ponad 130 000 km, w tym 50 000 km autostopem, 8000 km na piechotę, 5000 km jachtostopem na drodze z Filipin do Australii i 3000 km rowerem po zachodnim wybrzeżu USA.
Od Podróży Życia Do Życia W Podróży - Skandynawskie Podróże zdjęcie nr 6
Po prostu korzystamy z tego, co oferuje nam rzeczywistość – możemy mieszkać i pracować wszędzie tam, gdzie jest internet. Dlaczego więc, nie na jakiejś tropikalnej wyspie, w domu nad brzegiem oceanu?