Image Alt
Blog
Moda Na Backpacking - Skandynawskie Podróże zdjęcie nr 1

Moda na backpacking

Backpacking, czyli podróże z plecakiem to popularna forma poznawania także bardzo egzotycznych krajów. Backpakerzy weterani mają swoje sposoby, by trafić do najodleglejszych punktów na globie, ale gwarancją dalekiej i pełnej przygód podróży, jak mówią, są uśmiech i otwartość na innych.

Backpacking daje wolność. Przede wszystkim fizyczną, bo wszystko, co niezbędne mieści się w plecaku, a ręce pozostają nieskrępowane, ale także mentalną – bo w każdej chwili możesz zmienić plany i określić nowy kierunek podróży.

Backpacking – co to znaczy?

Backpacking (z ang. dosłownie „plecakowanie”) jest formą podróżowania na własną rękę, która – choć nie dla wszystkich – umożliwia maksymalnie bliski kontakt z obcą kulturą i naturą. W czasach powszechnych wakacji all inclusive samodzielna wędrówka z bagażem na plecach może być bardzo pociągającą i rozwijającą opcją na wakacje. Za niewygody czeka wyjątkowa nagroda – autentyczność doświadczenia, która zdaje się być ostatecznym celem podróży.

Być jak backpacker

Backpackerami określa się osoby podróżujące niskobudżetowo, niezależnie i przez dłuższy czas, często do krajów mniej popularnych wśród turystów. „Plecakowicze” śpią w akademikach, hostelach i w gościnie u napotkanych ludzi. Poruszają się autostopem, tanią komunikacją publiczną i innymi dostępnymi środkami transportu – raczej bez wygód. Jedzą tanio lub sami sobie gotują, zaopatrując się w lokalne produkty na bazarze. Można zaryzykować stwierdzenie, że takie wakacje bardziej męczą niż relaksują, ale zwolennicy backpackingu twierdzą zgodnie: to styl życia, nie forma urlopu.

Ludzie od setek lat podróżują dla przyjemności i poszerzenia horyzontów. W XVII i XVIII wieku arystokraci wyruszali w podróż po Europie w celu poznania świata (nazywano to Grand Tour, czyli „wielka podróż”). Pod koniec XIX i na początku XX wieku zaczęły tworzyć się ruchy skautowe (w Polsce głównie harcerstwo), które łaknęły kontaktu z naturą i sprawdzenia się w samodzielności. Popyt dyktuje podaż – na ich potrzeby otwarto pierwsze schroniska młodzieżowe. Tragiczne wydarzenia pierwszej połowy XX wieku ograniczyły możliwości swobodnego i relatywnie bezpiecznego podróżowania, jednak gdy tylko opadł wojenny kurz, tradycje wędrowania z dobytkiem na plecach odrodziły się w jeszcze intensywniejszej postaci.

6 rad dla początkujących backpackerów

(i dla tych, którzy chcą nimi być):

1. PRZYGOTUJ SIĘ

Nie przywiązuj się do planów, ale zanim wyruszysz poczytaj o kraju, do którego zmierzasz, oraz o zasadach podróżowania i związanych z nimi formalnościach.

2. ZABIERZ JAK NAJMNIEJ

Lekki plecak to większa swoboda. Należy jednak mieć ze sobą osobiste minimum, w tym: cienką kurtkę przeciwdeszczową czy telefon komórkowy wraz z ładowarką. Warto też zabrać trochę łakoci i małych upominków – dobrze jest mieć małe prezenty dla miejscowych.

3. POZNAJ UROKI COUCHSURFINGU, AUTOSTOPU, SPANIA POD NAMIOTEM

Szukaj alternatywnych form przemieszczania się i noclegu. Są tańsze i ułatwiają kontakt z ludźmi wokół. Przygotuj się też na niewygody. Może zdarzyć się tak, że noc spędzisz na twardej, zimnej ziemi lub ławce w parku – to też część podróży.

4. JEDŹ Z OTWARTĄ GŁOWĄ I GOTOWOŚCIĄ NA ZMIANY

Podróże z plecakiem gwarantują swobodę i bliskość prawdziwej kultury kraju, który odwiedzasz. Jeśli nadarzy się taka okazja, zmień swoje plany. Nie możesz zaplanować autentycznego doświadczenia z kanapy.

5. UŚMIECHAJ SIĘ I BĄDŹ SERDECZNA/-Y

Bądź taką osobą, jaką chcesz spotkać na swojej drodze.

6. DOŚWIADCZAJ!

Backpacking to doświadczanie. Ciesz się chwilą!

Plecak z DNA hipisa

Współczesną modę na backpacking zawdzięczamy w dużej mierze… hipisom. To oni w latach 60. i 70. ubiegłego wieku podążali tzw. „szlakiem hipisów” pomiędzy Europą a południem Azji. Pędzeni pragnieniem wolności oraz kontaktu z czystą naturą i międzykontynentalnym bogactwem kulturowym, trafiali do lokalnych społeczności poznając ich zwyczaje, w mniejszym stopniu zaś skupiając swoją uwagę na tradycyjnych atrakcjach turystycznych. Ta alternatywna forma podróżowania, ograniczona niemal jedynie przez środki finansowe, była też swego rodzaju manifestem – hipisi swoimi wyprawami, tak odmiennymi od spakowanych w walizki urlopów ich rodziców, dawali wyraz ideałom anarchistycznym i kontrkulturowym.

Pragnienie autentycznego doświadczenia podróży oraz samodzielność i niezależność – pozostałości hipisowskich ideałów – wpisane są w DNA backpackerów. „Plecakowi puryści”, tak jak ich poprzednicy z połowy XX wieku, wypierają się systemu i udowadniają, że podróż na własną rękę z dobytkiem na plecach to wyjątkowe doświadczenie, którego nie zastąpią żadne wakacje z animatorem czasu wolnego. „Mój pierwszy raz z plecakiem w drodze był jak podniesienie kurtyny, olśnienie, wcześniej spałem.” – wspomina Maciej Niełacny, backpacker, który zwiedził już trzydzieści pięć krajów i był na czterech kontynentach. Jednak zarówno on, jak i inni „plecakowicze” twierdzą, że to opcja nie dla każdego.

„Mój pierwszy raz z plecakiem w drodze był jak podniesienie kurtyny, olśnienie, wcześniej spałem.” – wspomina Maciej Niełacny, backpacker.

“Podróże z plecakiem gwarantują swobodę i bliskość prawdziwej kultury kraju, który odwiedzasz.”

Nieznośna lekkość bytu

Wakacje są po to, by odpoczywać. Dla niektórych to oznacza niespieszne leniuchowanie do późna w zaciszu własnego domu (nareszcie się wyspać!), dla innych – słoneczne popołudnie nad hotelowym basenem, gdzie nigdy nie brakuje zimnych drinków i przyjemnego orzeźwienia w wodzie. Na backpackerów działa coś innego: obietnica przygody i kontakt z drugim człowiekiem – często przypadkowy, nierzadko decydujący o tym, co spotka nas dalej.

W takiej podróży trzeba się trochę zdać na innych ludzi, bo to oni wskażą nam drogę, pomogą porozumieć się w urzędzie, czy przyjmą do swojego domu. Niektórym jednak trudno jest całkiem wyrzec komfortu czy nawet luksusu, nawet gdy wybierają tę formę podróżowania. W literaturze wyróżnia się już dwie jej wariacje: poshpacking, czyli podróżowanie z plecakiem i z większym zabezpieczeniem finansowym, które pozwala np. zapłacić ekstra za dodatkową usługę w hostelu czy nie oszczędzać na obiedzie w restauracji, oraz flashpacking, coraz powszechniejsze wśród tzw. geeków i osób, które ponad wszystko cenią sobie bliskość laptopa czy tableta.

Można się zastanawiać, czy w tych przypadkach wciąż mowa o „autentycznym doświadczeniu”, ale na pewno lepsze to niż siedzenie w domu przed telewizorem. Backpacking z pewnością nie jest dla każdego. To styl życia, nie wyjazd na urlop. Nie wszyscy zniosą wielogodzinne podróże najtańszymi środkami transportu, czy zimne noce na niewygodnym łóżku w podrzędnym hotelu. Ci, którym to nie przeszkadza, na pewno przeżyją przygodę swojego życia. A tym, którzy nie czują się gotowi na samodzielną podróż z plecakiem, backpackerzy radzą: wyjdźcie poza swoją strefę komfortu i uśmiechnijcie się na ulicy do nieznajomej osoby, a to już będzie pierwszy krok waszej wspaniałej podróży.

Moda Na Backpacking - Skandynawskie Podróże zdjęcie nr 2
„Najbardziej liczy się wola – jeśli ona jest silna, to nic nie stanie na drodze do realizacji marzenia”

Rozmowa z Maciejem Niełacnym – Kolesiem z Bąkiem, podróżnikiem-backpackerem

REDAKCJA: Skąd ten bąk? Czy to Twój amulet, łamacz lodów?

MACIEJ NIEŁACNY: Zaczęło się do tego, że chciałem po prostu zabrać go w moją pierwszą podróż, zrobić kilka zdjęć i napisać, że puszczałem bąka na Krymie. (śmiech) A po latach rzeczywiście bąk stał się pretekstem do rozmowy z ludźmi, których spotykam. Równie silnie przyciąga dzieci i dorosłych, choć z różnych względów. Dzieci są często – przez swoją naturalną ciekawość świata – pierwszymi osobami, które napotykam w nowym miejscu. A jak dziecko cię zaakceptuje to raczej cały dom, całe osiedle, w końcu cała wioska cię polubi.

R: Co zawsze masz w plecaku – bez względu na to, gdzie jedziesz?

MN: Uśmiech i pozytywne nastawienie. No i bąka, bez niego nie ruszyłbym się nigdzie. Prawda jest taka, że wraz z upływem lat zabieram ze sobą coraz mniej ekwipunku. To kwestia doświadczenia i sprawdzenia siebie samego. Wiem już, co jest mi niezbędne, czego zupełnie nie potrzebuję, a co mogę dostać na miejscu. Ale najbardziej liczy się wola – jeśli ona jest silna, to nic nie stanie na drodze do realizacji marzenia.

R: Twoja pierwsza wyprawa z plecakiem?

MN: Wielka improwizacja z finałem na Krymie. Na etapie przygotowań stworzyłem trzydniowy plan podróży, z którego nie skorzystałem, bo wyprawa ostatecznie trwała miesiąc. Nie wiedziałem jak się spakować, nie miałem wymienionych pieniędzy, cyrylicy bardziej się domyślałem niż ją czytałem. Wyruszyłem z Warszawy i wylądowałem w Kijowie bez pomysłu na nocleg. Zacząłem się zastanawiać, gdzie będzie najbezpieczniej i do głowy przyszedł mi cmentarz, gdzie spędziłem swoją pierwszą noc. Później poznałem uroki couchsurfingu i ruszyłem na Krym. Najpierw pociągiem, później autobusem, ale im dalej jechałem, tym więcej problemów napotykałem. Odcinek, który miałem pokonać w sześć godzin, zajął mi trzy dni. Byłem tym wszystkim przytłoczony i miałem poważne wątpliwości, czy nie zawrócić. Postanowiłem spróbować po raz ostatni złapać stopa. Zatrzymał się pierwszy przejeżdżający samochód, biała łada, którą zabrałem się na step. To niesamowite miejsce: różne odcienie niebieskiego i pustka. Tam na wzgórzu zobaczyłem białego, dzikiego konia, a wokół niego złociste promienie nagle wytrysnęły z zachmurzonego wcześniej nieba. To ten rodzaj piękna, niesamowitości bycia z naturą, którego nie doświadczysz w żadnej komercyjnej podróży. Zadałem sobie wtedy pytanie: czy ja właśnie rzuciłem studia i swoje dotychczasowe życie? To był moment, w którym zdecydowałem, że dalej będę marzył i spełniał swoje marzenia.

R: A jakaś groźna sytuacja?

MN: Nie mogło być tylko pięknie. Zostałem porwany na Saharze. Koleś, który mnie zabrał na stopa po piętnastu minutach rozmowy oznajmił mi, że właśnie porwał mnie dla okupu i że mam mu oddać paszport. W końcu mu go dałem i, niestety dla niego, okazało się, że jestem tylko Polakiem. Dużo za Polaka się nie dostanie, więc nie bardzo opłacało mu się dalej mnie porywać, szczególnie że wcześniej dobrze nam się gadało. Ostatecznie wylądowałem na weselu jego kuzyna i wszystko sobie wyjaśniliśmy. Backpacking to dla ciebie pasja, sposób na życie. Jest różnica pomiędzy podróżowaniem jako sposobem na życie a nawet kilkutygodniowym wyjazdem na wakacje. Ja spełniam swoje sny. To jest kwestia wyboru. Część ludzi wydaje pieniądze na perfumy, nowy samochód czy łódkę, część goni wiatr – jak ja. Jako dziecko miałem trzy marzenia: chciałem zobaczyć gwiazdy na Saharze, ocean i zorzę polarną. Wszystkie spełniłem. Dzięki takim podróżom stałem się też bardziej otwarty na ludzi. Wcześniej w jakiś sposób byłem produktem społeczeństwa nacechowanego nieufnością, a przecież w gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy tacy sami i nie powinniśmy się siebie bać. Wszyscy tak samo mamy przyjaciół, kochamy swoje rodziny i po prostu chcemy dobrze żyć.

R: Mógłbyś każdemu polecić takie podróżowanie? Z dobytkiem na plecach i zasadą mało ograniczonego zaufania?

MN: Myślę, że każdy, kto odpowiednio przyłoży się do zadania może wszystko osiągnąć. Na pewno jest to jednak jakiś wybór, być może opcja nie dla każdego. Ale nawet ci, którzy wybierają wakacje all inclusive mogą jednego dnia zejść ze swojego szlaku i zobaczyć inny świat. Stoję na przystanku i za chwilę mam ruszyć w swoją pierwszą wyprawę tylko z plecakiem. Twoje ostatnie słowa do mnie będą brzmieć… Uśmiechaj się do ludzi i niczego się nie bój – wszystko będzie ok.

Moda Na Backpacking - Skandynawskie Podróże zdjęcie nr 3
Ekwipunek backpacker’a powinien być pojemny, lekki i praktyczny