Image Alt
Blog

Lody o smaku paprykarzu? Dlaczego nie?

Przeciętny Polak zjada obecnie około 4,5 litra lodów rocznie, czyli o ponad 30% więcej niż przed dekadą. Łatwo to zauważyć na ulicach, przyglądając się długim kolejkom do ostatnio powstałych lodziarni. Do rosnącej popularności mrożonych deserów przyczyniły się lokale, które używają wyłącznie naturalnych składników i przyrządzają wyszukane smaki. Kto parę lat temu pomyślałby, że będzie mógł spróbować lodów o smaku sera z orzechami, ananasa z selerem lub nawet bekonu?

Zakręcona historia

„Ani wódka, ani wino, nie zastąpi ci Bambino” – tak w swoim hicie zespół Skaner chwalił jedne z najpopularniejszych polskich lodów w historii. Spółdzielnie mleczarskie rozpoczęły ich produkcję we wczesnych latach 60., gdy rząd sprowadził do kraju duńskie maszyny. Nazwa lodów pochodzi z języka włoskiego i oznacza dziecko, a przez wiele lat na opakowaniu pojawiała się postać wesołej Murzyneczki. Prawda, że niezły misz-masz? W latach 70. za sprawą innych automatów tym razem z Włoch, nastąpił boom na lody kręcone. Ten rodzaj mrożonych smakołyków do dziś powstaje najczęściej z gotowych mieszanek mleka w proszku, cukru oraz dodatków zagęszczających, aromatów i barwników. Nie jest to zbyt wyszukany deser, ale w gorące dni znajduje swoich amatorów.

Innym słodkim symbolem PRL-u była melba czyli podawane w pucharku lody waniliowe ze świeżą brzoskwinią i bitą śmietaną. Królowała w koktajlbarach, uchodziła za rarytas i powiew zachodu. Oryginalny przepis został stworzony przez Augusta Escoffiera, XIX-wiecznego francuskiego szefa kuchni na cześć śpiewaczki operowej Nelly Melby. Dużo wody musiało upłynąć w Wiśle, zanim Polacy znaleźli własny pomysł na lody. Ale kiedy już to zrobili, efekt jest taki, że… palce lizać!

Jaki ojciec, taka córka

Zbigniew Marczak z rzemieślniczą produkcją lodów wg swojej receptury wystartował w 1985 roku w rodzinnym Kępnie. Dziś po ponad 30 latach ma mnóstwo klientów z całej Polski, którzy potrafią zatrzymać się w tej 15-tysięcznej miejscowości tylko po to, żeby kupić ulubiony, mrożony smakołyk. Mało tego, firma rozrosła się i smak lodów Marczak zachwyca także mieszkańców i turystów Szczecina i Wrocławia. Lokal w Szczecinie prowadzi zarażona pasją i entuzjazmem ojca córka Karolina wraz ze swoim partnerem Christianem Maiwaldem.

Na firmowej stronie internetowej wyznaje: „Wracam do tego w czym wzrastałam, do tego, czego zawsze zazdrościły mi koleżanki i koledzy. Wracam do lodów, których, odkąd pamiętam, dobry smak zawsze był obecny w domu. Dopiero teraz jest we mnie gotowość docenienia jakości, jaką wypracował przez tyle lat tata. Wraz z Christianem otworzyłam lodziarnie w Szczecinie, by kontynuować i rozwijać rodzinną tradycję. Dzielimy się tym, co sprawia, że ludzie milkną i są szczęśliwi. Choćby przez chwilę.”

Do wyrobu lodów Marczak używane są tylko i wyłącznie naturalne składniki, a w procesie produkcyjnym nie stosuje się napowietrzania mechanicznego. Wiele firm wtłacza do lodów od 80% do 120% powietrza, żeby zwiększyć ich objętość. Traci na tym smak, staje się płytki i mało intensywny. W rozmowie z portalem azpomorze.pl Pani Karolina przekonuje, że „niektórym może wydawać się, że produkcja lodów jest prosta, ale tajemnica polega na odpowiednich proporcjach składników i przestrzeganiu procedury przyrządzania samej bazy. Podobnie jak przy robieniu ciasta, wszystko musi być dodane w odpowiednim momencie.” U Marczaków można wybrać klasyczne smaki lodów tj. wiśnia w śmietanie, jagoda, wanilia, czekolada, ale również odkryć nietypowe połączenia, które są na bieżąco wymyślane. Najpopularniejsze z nich systematycznie pojawiają się w menu np. masło orzechowe z czarną porzeczką, ziarno tonka z powidłami śliwkowymi i orzechami, japońska herbata matcha z suszoną wiśnią czy prawdziwy hit – kajmak z solą.

Ulica lodów

Jeszcze kilka lat temu ulica Kościelna w Poznaniu była jedynie drogą zbiorczą, przelotową, gdzie samochody mają priorytet absolutny, a piesi miejscami poruszają się po wąskim chodniku. Wszystko zmieniło się w momencie otworzenia Wytwórni Lodów Tradycyjnych, która stała się atrakcją w zaledwie kilka dni. Dziś, po nieco ponad 3-letniej działalności, lodziarnia ma 55 000 fanów na facebookowym profilu. W sezonie, w kolejce po swoją porcję trzeba odstać nawet godzinę. Spektakularny sukces lokalu zaskoczył wiele osób i odbił się echem w mediach społecznościowych w całej Polsce. Jednak jeszcze bardziej niespodziewane było to, co stało się kilka miesięcy po otworzeniu Wytwórni Lodów Tradycyjnych.

Kilkanaście metrów obok, prawie ściana w ścianę pojawiła się… Manufaktura Lodów Naturalnych. W internecie zawrzało. Jedni pisali o perfidnym plagiacie, inni twierdzili, że to nomen omen naturalna kolej rzeczy. Sami właściciele obu lokali, zamiast zabierać głos w tej sprawie, wolą po prostu robić to, co potrafią najlepiej, czyli lody. Oba miejsca z powodzeniem funkcjonują obok siebie i mają swoich zwolenników. Manufaktura stawia na tradycyjne smaki. W ofercie zawsze znajdują się lody czekoladowe, śmietankowe i truskawkowe oraz dwa dodatkowe smaki dnia. W Wytwórni również nie brakuje klasyki, ale częściej można natknąć się na nietypowe propozycje jak, chociażby sorbet kiwi z aloesem, lody o smaku słonego chłodnika buraczkowego czy nawet piwa Guiness. Warto spróbować propozycji z obu miejsc i wyrobić sobie własne zdanie.

Topinambur i miód z ogórkami

W Kołobrzegu największą popularnością cieszy się lodziarnia „Odlodowo”. Jej właściciel, Marcin Bacewicz zaczął od dostarczania lodów do ekskluzywnych restauracji i hoteli. Po tym, jak hotelowi goście zaczęli wystawiać jego produktom coraz lepsze recenzje, postanowił zabawić się z przepisami. Na Boże Narodzenie przygotował m.in. lody o smaku suszonego borowika oraz piernikowe z suszoną śliwką. Jednak prawdziwe szaleństwo zaczęło się, gdy otworzył własny lokal. Wanilia z kozim serem i ciasteczkami korzennymi, suszone pomidory z sorbetem truskawkowym, baklava z ciastem filo to tylko niektóre z serwowanych przez niego smaków.

Według Pana Marcina inspiracje są wszędzie. Jak sam przyznaje lody o smaku topinamburu powstały w wyniku zakładu z innymi szefami kuchni. Często pomysły wychodzą od samych kupujących. – Nasza klientka zapytała, czy nie umiałbym zrobić lodów ogórkowych z miodem. Bo to smak jej dzieciństwa – na kanapkę ze świeżym ogórkiem lała miód. Powiedziałem: czemu nie? Wyszło rewelacyjnie. Klientka była zachwycona, a nowy smak sprzedał się bardzo szybko. – wspomina w rozmowie z Głosem Koszalińskim. Otwierając „Odlodowo” Pan Marcin, zakładał, że będzie serwował swoje specjały maksymalnie do końca października. Tymczasem lokal stał się pierwszym punktem sprzedającym lody na wynos w Kołobrzegu, który nie zamknął się na zimę. Nawet wtedy przed okienkiem można spotkać kolejkę. Kto powiedział, że lody są dobre jedynie w ciepłe dni?

Tradycyjne lody wytwarzane z naturalnych składników stale zyskują na popularności.