Image Alt
Blog
Dødsing — Skoki Do Wody W Norweskim Stylu - Skandynawskie Podróże zdjęcie nr 1

Dødsing — skoki do wody w norweskim stylu

Sport czy zabawa, konkurencja czy szalone popisy w nieco wariackim stylu? Na pierwszy rzut oka nie do końca wiadomo, o co chodzi. Są przecież trybuny pełne widzów, są sędziowie i zawodnicy… i mnóstwo niepoważnych wygłupów, salw śmiechu połączonego z podziwem oraz naprawdę dużo frajdy. Przyzwyczajeni do rygorystycznych zasad w sporcie potrzebujemy kilka chwil, żeby zrozumieć, że oglądamy regularne zawody skoków do basenu. Tyle że nie w klasycznym stylu, w którym liczy się harmonijne ułożenie ciała, poprawność wykonania akrobacji i gładkość wejścia do wody. A wszystko na sposób typowo norweski: wolny, nieograniczony zbędnymi zasadami, pełen humoru, mocnych wrażeń i świetnej, szalonej zabawy.

Krótka historia norweskiego sportu ekstremalnego 

Historia dødsingu, czyli dosłownie „uśmiercania”, a po angielsku Death Diving – skoków śmierci, sięga lat 60. XX wieku i ma swoje korzenie w popisach młodzieży nurkującej w kompleksie basenów miejskich Frognerbadet („Frogner Baths”). Regularne spotkania dzieciaków z Oslo, które – robiąc wrażenie na rówieśnikach – wykonywały popisowe skoki kaskaderskie do wody z 10-metrowej wieży, dały początek nowej norweskiej tradycji. Począwszy od 2008 roku zwariowane zawody organizowane są każdego lata, a liczba uczestników regularnie wzrasta. I o ile w pierwszych mistrzostwach w dødsing brało udział jedynie sześciu nurków i niewielka garstka dopingujących, po powołaniu do życia w 2011 roku The International Dødsing Association popularność ekstremalnego sportu znacznie wzrosła. Obecnie Mistrzostwa Świata w Frognerbadet w Oslo to wielkiej rangi wydarzenie, które przyciąga ponad setkę zawodników z całego globu. Bilety na zawody rozchodzą się jak ciepłe bułeczki, a ci, którym nie udało się zdobyć wejściówki, mogą podziwiać szaleńcze skoki z wieży na żywo przed telewizorami.

Skoki na deskę do basenu – sport ze wszech miar osobliwy 

Istotą skoków w stylu dødsing jest technika możliwie daleka od ideału. Chodzi o wykonanie zeskoku z dziesięciometrowej wieży, który wzbudzi u sędziów i publiczności jak największe emocje. W cenie są tyleż śmiech i radość, co zachwyt i głębokie poruszenie. Liczy się maksymalnie duży rozbryzg w momencie wejścia do wody i jak najdłuższe utrzymanie ciała w pozycji litery X podczas lotu. By skok na deskę do basenu uznać za udany, zawodnik powinien uderzyć w taflę wody ciałem jak najbardziej rozłożonym. Wejście strzałką, klasyczne i powszechnie uważane za efektowne, tutaj absolutnie nie wchodzi w grę. Ponieważ skok z takiej wysokości na plecy lub brzuch byłby nie tylko zbyt bolesny, ale i szalenie niebezpieczny, uczestnicy zawodów w momencie zanurzenia „przecinają” więc wodę łokciami lub kolanami. Manewr wykonywany jest w ostatniej chwili, co powoduje, że dødsing wygląda jak typowe desperackie i karkołomne skoki na deskę do basenu. I na tym polega jego największa wyjątkowość – jest nietypowy, oryginalny i przez wielu uznawany za jedną z najdziwniejszych dyscyplin amatorskich świata. 

Dødsing dla odważnych miłośników latania i nurkowania 

Współczesne zawody w dødsing przyciągają tłumy i są jednymi z najchętniej oglądanych pojedynków, nie tylko w Norwegii. W kraju tym skoki do wody na deskę cieszą się popularnością porównywalną z uwielbieniem dla piłki nożnej w większości krajów świata. W Polsce tymczasem o dødsingu nie słyszy się wiele, a dyscyplina wydaje się być słabo rozpowszechniona. O tradycyjnych skokach do wody robi się głośno na chwilę, z okazji olimpiad czy imprez typu Red Bull Cliff Diving. Dla prawdziwych koneserów ekstremalnych sportów wodnych Norwegia wydaje się więc być miejscem idealnym. Kraj blisko pół miliona jezior i jednej z najdłuższych linii brzegowych świata przyciąga miłośników wody i zachęca do odwiedzin, i to nie tylko w czasie corocznych zawodów w skokach na deskę do basenu. I choć w Norweskiej Federacji Pływackiej dødsing nie jest zarejestrowany jako dyscyplina pływacka, nie przeszkadza to zawodnikom w ambitnych, ciężkich treningach zakończonych świetną zabawą w latanie i nurkowanie oraz w biciu rekordów świata. Ostatnie należą do Norwega Kena Stornes’a (31 metrów), a w kategorii kobiecej – również mieszkanki kraju fiordów – Asbjørg Nesje (20,4 m).