Image Alt
Blog

Bosjökloster – zamek z klasztorną duszą

Zaledwie godzina drogi dzieli nadmorskie miasta Ystad i Trelleborg od samego serca Skanii. Na terenie szwedzko-duńskiego pogranicza, w otoczeniu bogatego i różnorodnego krajobrazu stoi romantyczny biały zamek z fascynującą i wciągającą historią.

Mowa oczywiście o Bosjökloster, założonym w XII wieku klasztorze benedyktyńskim. Klasztor umiejscowiony między trzema jeziorami był jednym z pierwszych bastionów chrześcijaństwa w Szwecji, silnie powiązany z ustanowionym w tamtym okresie Biskupstwem Północnym ze stolicą w pobliskim Lund.

Bosjökloster kiedyś

Do Bosjökloster wysyłane były młode dziewczęta z bogatych domów. Wszystko po to, by żyjąc w ascetycznym i surowym otoczeniu, w pełni poświęciły się nauce czytania, pisania, śpiewania, gotowania, a także spędzały czas na modlitwie i opiece nad chorymi. Choć od tych czasów minęło już kilka wieków, w klasztornych salach czas zdaje się zatrzymał. Część klasztoru jest dziś otwarta dla zwiedzających. Miejsca te są niemal w całości zachowane w oryginale, tak jak wyglądały za czasów zakonnic. Pozostałe pomieszczenia (te, w których żyły i żyją nadal rodziny, które opiekują się klasztorem) zmieniły się na przestrzeni ostatnich stuleci. W XVI wieku, w wyniku szerzącej się w Danii reformacji, klasztor został skonfiskowany przez Koronę, a następnie sprzedany najbogatszej i najbardziej wpływowej w tamtych czasach Dunce.

Thale Ulfstand żyła w klasztorze przez 40 lat, zmieniając średniowieczny monaster w renesansowy zamek. Od tamtej pory zamek trafiał w ręce szlacheckich rodów, wśród których znaleźli się m.in. podwójny szwedzko-duński zdrajca i jego małżonka, królewska córka, nieszczęśliwy przedsiębiorca i były jeniec z Syberii. To właśnie ich portrety można zobaczyć na ścianie Kamiennej Sali w Bosjökloster. Właśnie w tym miejscu, przewodnicy oprowadzający po zamku chętnie snują opowieści o jego losach i z radością zdradzają zwiedzającym intrygujące ciekawostki o nim.

Klasztor otaczają okazałe ogrody – biała budowla wyróżnia się na tle zieleni

Zamek dziś

Dziś zamek jest własnością hrabiego Thord Bonde i jego dzieci. Rodzina Bonde to potomkowie Karl’a Knutsson Bonde, króla zasiadającego w XV wieku trzykrotnie na tronie Szwecji. Będąc w Szwecji i mając trochę czasu na wyprawę na północ, warto wybrać się do Bosjökloster i dokładniej poznać jego wspaniałą historię, posmakować prawdziwych regionalnych przysmaków, a na wiernie odwzorowanych wystawach zobaczyć, jak kiedyś wyglądało życie w klasztornych murach.

Wśród oferty wycieczek do Skandynawii, Unity Line proponuje zwiedzanie Bosjoklöster. Rejs promem Skania, relaks na pokładzie, zwiedzanie przepięknej posiadłości nad jeziorem Ringsjön, a na koniec warsztaty sommelierskie na pokładzie powrotnego promu. Tak w skrócie wygląda plan niezwykłej wycieczki w iście królewskiej odsłonie.

Ciekawostki o Bosjökloster ƒ 

  • W zamku jest ponad 130 okien… dwudrzwiowych! Już wyobrażam sobie ich mycie… ƒ 
  • 52 pokoje. Właśnie tyle znajduje się ich w zamku. Ponowne wysprzątanie i ogrzanie ich wszystkich
  • może być nie lada wyzwaniem. ƒ 
  • Po przyzamkowych terenach biegają zwierzęta. Można tam spotkać kucyki, alpaki, lamy, kozy, króliki i kurczaki. W sumie zwierzaków jest ponad 40.
  • Najstarszy koń właśnie skończył 32 lata! Wszystkiego najlepszego! 
Klasztor robi wrażenie zarówno z lotu ptaka jak i z bliska

Zamek Bosjökloster okiem mieszkańca

Obecnie w murach zamku mieszka potomkini Thorda Bonde, Julia Bonde Cherp. Z lekką ironią podchodzi do tematu wzlotów i upadków z czasu gdy stał się on jej domem.

Julia Bonde Cherp – W starych, pięknych budowlach jest wiele uroku i naprawdę cudownie się tu mieszka. Jednak nie można zapomnieć o tym, że to budynek, który ma już niemal 900 lat. Nie do wszystkich pokojów zostało doprowadzone centralne ogrzewanie, a to oznacza – szczególnie zimą – noszenie drewna opałowego do pieców kaflowych. A w zamku jest wiele schodów…. To zajęcie może być prawdziwym treningiem – śmieje się. 

Kamila Piech – W Polsce wprost uwielbiamy historie o duchach. Czy w takich starych murach coś straszy?

J.B.C. – U nas panuje takie przeświadczenie, że jeśli coś się komuś zgubi, to na pewno wina ducha. Niewątpliwie to on zabrał albo dla kawału schował jakąś, często potrzebną w danym momencie rzecz. Chociaż są świadkowie, którzy twierdzą, że z całą pewnością widzieli kobietę w białej sukni przechadzającą się po strychu.

K.P. – Jak wygląda taki typowy dzień z życia w Bosjökloster?

J.B.C. – Bycie tu, na miejscu oznacza dla członków mojej rodziny same kłopoty. Tu zawsze jest coś do roboty lub do naprawy. Zimowy wiatr często wywiewa dachówki, które trzeba skrupulatnie uzupełniać, naprawia się stare rury i system ogrzewania. Cieplejszą porą trzeba wzbogacić elewację zamku o warstwę świeżej kredy, pomalować tuziny okien. Te wszystkie trudy rekompensuje nam pewność, że to wspaniałe miejsce przetrwa w naprawdę dobrym stanie dla kolejnych pokoleń.

K.P. – Jak duża część dawnego klasztoru jest udostępniona zwiedzającym?

J.B.C. – Zachowana część klasztoru jest otwarta dla zwiedzających. W starych komnatach można oglądać wystawę opowiadającą historię tego miejsca. Poza tym, kolejne pokolenia turystów przyciągają do nas przepiękne widoki na ogród i jezioro. Bosjökloster poza urokliwymi zabudowaniami posiada ogromny park, po którym biegają zwierzęta. W parku rośnie też jeden z najstarszych dębów w Szwecji.

K.P. – W otoczeniu zamku rośnie nie tylko najstarszy dąb. Jest też największy zbiór róż całym kraju.

J.B.C. – Dokładnie tak. W naszym Ogrodzie Angielskim rośnie największy zbiór róż nie tylko w Szwecji ale i w całej Skandynawii. Poza nimi można zobaczyć szeroki wachlarz kwiecistych krzewów, bylin i dalii. Wiele osób przyjeżdża tu w okresie letnim na piknik, wypożycza łódkę i podziwia te cudowne tereny z jednego z pobliskich jezior. K.P. – Jak bardzo zmienił się zamek od czasów, gdy mieszkała w nim Thale Ulfstand?

J.B.C. – Dziś teren byłego klasztoru jest wzbogacony o XVIII-wieczne zabudowania farm, które znajdują się naprzeciwko zamku. Na terenie posiadłości znajduje się restauracja, sala konferencyjna, a także przestrzenie, w których odbywają się wystawy.

K.P. – No właśnie, restauracja. Czy można w niej spróbować prawdziwych szwedzkich specjałów?

J.B.C. – Oczywiście! Restauracja serwuje potrawy wzbogacone o szczyptę historii. Jedno z popisowych dań kucharzy to sandacz pospolity, który jest łowiony w okolicznych jeziorach. Warto również spróbować jednego z ciast wypiekanych według specjalnej receptury hrabiny Ellen Bonde. Dla smakoszy piwa też znajdzie się coś specjalnego. W restauracji mogą oni spróbować lokalnego piwa z Bosjökloster. 

K.P. – Mówiłaś o salach konferencyjnych i wystawach. Jakiego typu wydarzenia odbywają się na terenie zamku?

J.B.C. –Największym wydarzeniem jest coroczny kiermasz świąteczny z rękodziełami, jedzeniem i muzyką na żywo. Pod koniec listopada oraz na początku grudnia przyciąga on do nas każdego roku tysiące turystów. Poza kiermaszem na uwagę zasługuje jeszcze nowy festyn wiejski. Odbywa się on każdego roku w maju. Podczas letnich koncertów na terenie posiadłości goszczą zarówno międzynarodowe gwiazdy muzyki, jak i młodzi muzycy z okolic.

K.P. – Nie pozostaje mi nic innego, jak wreszcie wybrać się w te urokliwe miejsca…

J.B.C. – Serdecznie zapraszam. Bosjokloster naprawdę potrafi oczarować swoim pięknem!